hutnia.pl

Zapomniana fotka i myśl prof. M.Radwana


09.01.2015

Nabyta ostatnio do naszej biblioteczki rozprawa M.Radwana "Starożytne hutnictwo świętokrzyskie. Metody badań i wyniki." z 1966 roku, pośród kart zapomnianej treści, kryła podwójną niespodziankę.

Pierwszą była ukryta wśród stron oryginalna fotografia M.Radwana, służąca zapewne jako zakładka do nabytej książki. Fotka zrobiona na terenie dzisiejszego Centrum Kulturowo-Archeologicznego, przedstawia profesora uczestniczącego w rekonstrukcji mielerza. Być może nieciekawe ujęcie jego sylwetki było przyczyną dla której ta fotka nie była obecna w obiegu materiałów dokumentujących prace rekonstrukcyjne. Po latach jednak każdy skrawek informacji z tamtych lat nabiera znaczenia i szczególnej wartości. I tu objawia się druga niespodzianka. W rzeczonej rozprawie M.Radwan podsumowuje dziesięć lat badań nad starożytnym hutnictwem świętokrzyskim. Do jakich między innymi wniosków dochodzi? Ano do takich, że głównym żródłem zaopatrywania świętokrzyskiego zagłębia dymarskiego w rudy żelaza było złoże w Rudkach, że rudę transportowano do składowisk oddalonych nawet o kilkanaście kilometrów od złoża, gromadząc ją w pokaźnych składach nawet u szczytu Łysej Góry - np. na Polanie Bielnik. Ruda ta, mocno sproszkowana, miała skład chemiczny przystający do hematytów i limonitów z Rudek. Oprócz złoża w Rudkach, M.Radwan wskazuje obecność innych złóż rud jedynie koło Ostrowca (gniazdo syderytów), limonitów z Tychowa, syderytów ilastych z Mychowa i odległych złóż limonitów i piasków żelazistych na prawym brzegu rzeki Kamiennej - od Parszowa do Bodzechowa. Nie wykluczał istnienia niewielkich gniazd rudnych w innych miejscach w przeszłości, ale nie upatrywał się w nich żadnego znaczenia dla rozwoju olbrzymiego zagłębia dymarskiego. Swoje wnioski poparł dowodami archeologicznymi i badaniami laboratoryjnymi. Ich rzeczowość nie pozostawia wątpliwości. (...) My również mamy dokładnie takie samo zdanie na temat rud żelaza i także opieramy je na konkretnym materiale dowodowym. Pozostawiamy Waszej ocenie - czy to zbieg okoliczności czy raczej wynik rzetelnej analizy badań laboratoryjnych, znajomości podstaw geologii Gór Świętokrzyskich i obiektywnej interpretacji znalezisk archeologicznych?